RSS
piątek, 22 stycznia 2010
Marznę... Ratunku, prezent dla malucha...
Zmarzlaki takie jak ja powinny na zimę wyjeżdżać do ciepłych krajów. Siedzę i marznę. Mam zimny nos, zimne ręce, zimne stopy. Żeby nie było, centralne nie wysiadło. Kaloryfery gorące. Mój organizm poddał się autosugestii. Skoro w telewizji mówią, że mróz syberyjski to marzniemy, nie inaczej. Mąż siedzi w t-shircie z krótkim rękawem a ja w rajstopach, spodniach od dresu, podkoszulce, bawełnianej bluzce i polarze. Może by tak mitenki?
Kiedy jedziemy na naszą wieś mój Tata natychmiast podnosi temperaturę pieca CO. Nie pyta. Córcia przyjeżdża - temperatura 5 stopni do góry. Oboje z Michałem pijemy hektolitry herbaty.
Zima zimą, ale dziś poszłam do Tesco a tam... Cały stojak z nasionkami, cebulkami mieczyków, dalie, lilie, zawrót głowy normalnie. Oczom nie wierzyłam. Znaczy - wiosna jednak będzie? Oby, bo ja na tę zimę już się nie zgadzam, już wystarczy, pięknie było, mroźno, biało, lodowo, ale może już dość.

Rozsypał mi się za to worek z rodzinnymi imprezami. Ja nie wiem, czy wszyscy muszą mieć urodziny, imieniny i co tam jeszcze właśnie teraz?
Zaczęliśmy my, od Miśkowych urodzin. Trudno uwierzyć, ale mój syneczek malutki ma już 16 lat! Kiedy to minęło? Bo ja nie zauważyłam. Dopiero biegało takie malutkie rozkoszne dzieciątko a dziś kupiliśmy buty w rozmiarze 44...
Miśka nie wrzucę bo pewnie by się obraził na amen, ale tort chyba mogę?

Szkoda, że zdjęcie z kuchni, no ale cóż...

Po urodzinach były moje imieniny. W końcu doczekałam się na storczyka. Wszyscy mieli, tylko ja nie. To teraz mam, ale nie mam fotki, pochwalę się następnym razem.

No a teraz mamy urodziny dwojga maluchów. Syn mojej ciotecznej siostry skończył 3 latka, córcia brata w przyszłą sobotę kończy roczek. Mam problem i to spory... co kupuje się takim maluchom? Zapomniałam już. Nie wiem, czym się takie dzieci bawią. Taka roczna dziewczynka na przykład? Córci nigdy nie miałam... Pomóżcie bo nie chce kupować czegoś, co się dla dziecka nie nadaje. Pamiętam jeszcze prezenty, jakie dostawał mój syn od pewnej cioci... na przykład puzzle z 200 elementów w wieku 3 lat czy samochodzik bez baterii. Nie chodzi mi o coś drogiego, raczej drobiazg, ale trafiony... Rodzice oczywiście nie pomagają - najważniejsze, żebyście przyszli. ehhh

Idę pomarznąć na fotelu. Może uda mi się troszkę pohaftować?

Buziaki :)
21:45, porzeczkowa-ja
Link Komentarze (2) »
czwartek, 14 stycznia 2010
bez tytułu - pomysłów na tytuł brak
Tak sobie myślę, że chociaż śpię to jednak coś tam dłubię i czas by było pokazać, ile mi się udało wydziubać. Niewiele niestety, ale zawsze coś tam przybyło. Przyznam się, że brak mi ostatnio motywacji, jakoś tak haftuję bez przekonania. Może jak tu wkleję, to się zawstydzę mizernością moich dokonań? Chciałabym już zacząć wyszywać Damę, kwiatków mam dość. Już niewiele zostało tej lewej strony, oby do przodu.



Pozwijane to mam w rulonik, pospinane agrafkami bo nijak nie mogę utrzymać kanwy w rękach a kombajn nadal złożony. Teraz chyba byłaby różnica w ściegu, gdybym nagle naciągnęła materiał więc musze się męczyć. Obiecałam sobie, że to ostatni raz, kiedy haftuję coś tak dużego w dłoniach.

Dziś odebrałam przesyłkę z Merlina. Wyczytałam ostatnio na ich stronie, że można odebrać przesyłkę w wybranych kioskach Ruchu i wychodzi to nieco taniej, niż zwykła paczka czy kurier. Zawsze mnie zniechęcają koszty przesyłek. W zasadzie przestałam kupować cokolwiek na Allegro, bo tam sprzedawcy całkiem oszaleli. Zarabiają na tym ile mogą. Sam przedmiot jest tańszy niż w sklepie, za to przesyłka powoduje, że okazuje się być droższy i to czasem znacznie.. Zgroza! Wysyłam duże ilości książek, ponieważ często wymieniam się nimi na Podaju, znam ceny na poczcie. Nikt mi nie powie, że koperta bąbelkowa kosztuje 8zł.
Wracając do Merlina, policzyłam sobie, ile ja na tym stracę, jak sobie zrobię zamówienie. I... zaoszczędziłam na zakupie trzech książek całe 11zł i dwa gorsze na dodatek! :)
Aż się pochwalę moimi zakupami, bo rzadko zdarza mi się podchodzić do tego tematu tak racjonalnie. Książki zwykle kupuję ilekroć tylko wejdę do księgarni. Jestem nałogowcem.

Prawda że totalny miszmasz?


Buziaki :)
14:31, porzeczkowa-ja
Link Komentarze (1) »
niedziela, 10 stycznia 2010
Śpię...
Nie ma mnie... Prawie nie ma.... Zakopałam się jak niedźwiedź w gawrze i czasem tylko otwieram jedno oko sprawdzając, czy już czas się budzić. Nie czas. Czas pracy, czas sprzątania, prania, gotowania. Czas robienia śniadań, obiadów, kolacji. Ale nie przebudzenia. Odżyję wiosną, wyjdę spod śniegu, rozwinę skrzydła, rozdrapię paznokciami kokon zobojętnienia. Wiosną. Na razie mnie nie ma...

Wyglądam jak moja Tina, wrócę, obiecuję...



I wszystkiego dobrego w Nowym Roku, niech nam wszystkim przyniesie wiele spokoju i radości.

Buziaki :)
22:28, porzeczkowa-ja
Link Komentarze (1) »
środa, 16 grudnia 2009
do roboty!
Lenistwo mnie opanowało! I to teraz! Czytam u Was, ze świąteczne porządki już w zasadzie mają się ku końcowi, domy przystrojone, prezenty kupione a ja? Ja jestem w całkowitym proszku. Nie zrobiłam dosłownie nic. Nie wiem, co ja wyprawiam. Fakt, że święta spędzę na mojej wsi, tam już w zasadzie jest posprzątane, ale to tylko dwa dni a potem? Weź Ty się do roboty kobieto, bo będziesz siedziała w tym bałaganie i Nowy Rok Cię w nim zastanie. Tylko kiedy?

Jutro mam służbowe spotkanie bożonarodzeniowe. Wieczorem, w jakiejś knajpie. Tak mi się chce jechać do Warszawy, że lepiej nie mówić. Strata czasu. Nie mam się w co ubrać, nie mam ochoty na ten coroczny spęd ale... obecność obowiązkowa. Trzeba się będzie stawić i nie ma co marudzić. Ja jestem zwierzę domowe, mnie się nie chce integrować. Lubię czasem gdzieś wyjść, ale raczej z przyjaciółmi. Trudno, trzeba odbębnić, żeby nie wyjść na aliena.

A jutro rano odbieramy nowe zasłony do salonu. I firany też. Może komuś się wydać głupie, że tak się cieszę, ale to zielone paskudztwo, które wisi już od sześciu lat, w końcu zniknie z pola widzenia. Zakupy ubranek na okna do salonu to niemały koszt. Mamy w nim niby tylko cztery okna. Tylko, że te cztery to pojęcie względne. Jedne potrójne drzwi balkonowe, następne podwójne i dwa okna normalnych rozmiarów. Doliczając do tego część ściany, wychodzi nam 10 zasłon - 25 metrów materiału. Nie mogę się doczekać. Oczywiście nie obyło się bez małej wojenki z Mamą. Mamy nieco odmienne zdanie na każdy temat, a już na temat firan różni się ono całkowicie. Ja lubię gładkie, mogą być kremowe, mogą mieć ewentualnie małe coś na dole. Mama woli te we wzorki. Szczęście całe, że nie w wielkie kwiaty z falbanką na górze. No i oczywiście przy zakupie troszkę powalczyłyśmy. Uległam, ponieważ to ona tam mieszka, niech ma, jak lubi. Szkoda tylko, że w dalszym ciągu nie będę miała takich okien, jak sobie to wymarzyłam. Ale okropne zasłony znikną i to jest  sukces.
W sobotę powiesimy. Mam nadzieję, że nie wybrałyśmy źle.

Dziś w skrzynce znalazłam przesyłkę z DMC.  W środku życzenia i książeczka z maleńkimi wzorkami. Niby takie nic, a cieszy.

Zmykam odsypiać wczorajszą noc.

Buziaki :)
00:27, porzeczkowa-ja
Link Komentarze (1) »
piątek, 11 grudnia 2009
prezenty, prezenty!
Wszyscy ostatnio pokazują prezenty z różnych wymian mikołajkowych. Nie będę gorsza i też się pochwalę. Moja forumowa Mikołaja, Mikołajka, Mikołajkowa? to Kasiarzynap, a poniżej to, co wyciągałam z koperty z wypiekami na policzkach.


Jestem całkiem jak dziecko. Nie poczekałam nawet pięciu minut. Musiałam już, natychmiast i w tej chwili sprawdzić, co tam tak pięknie piernikowo pachnie. Pachniały herbatki, ale jak! Mówię Wam - taki zapach musiał być w chatce z piernika. Tylko Baby Jagi w komplecie nie ma, no chyba, że ja?

Prezentu, który ja wysłałam nie uwieczniłam, poza małym obrazkiem Mikołaja oczywiście. Mam nadzieję, że adresatce się choć trochę spodobał.



Buziaki :)
06:16, porzeczkowa-ja
Link Komentarze (4) »
środa, 09 grudnia 2009
kolejna kartka
Czas chyba pokazać postępy w ogrodowej Damie. Nie spieszę się. Nawet, gdybym chciała, to czasu ciągle brak. Haftowanie to dla mnie ostatnio takie małe święto. Kawa, niteczki, lampka nad robótką. Chwile tylko dla mnie. Tak ich mało teraz... Są dni, kiedy nie udaje mi się wykroić ani godzinki. Często jestem zbyt zmęczona. Dlatego moja Dama powstaje powoli, ale z wielką przyjemnością. Ze wszystkimi swoimi haftami mam jakieś wspomnienia. Magnolia, chociaż bardzo mi się podoba, kojarzy mi się ze złym czasem w moim życiu. To poprzednia praca, każdy kolejny dzień gorszy od poprzedniego. Wolałabym nie pamiętać...Konie z HP to spokojny, leniwy czas, kiedy mieszkałam na wsi. Mnóstwo kolorów, brak większych zmartwień, entuzjazm.  Peonia... wtedy zamieszkaliśmy tutaj. Radość z podjętej decyzji, pachnące, nowe meble, pierwsi goście. O każdym obrazku mogłabym tak opowiadać. Każdy z nich to jakiś czas w moim życiu. Wspomnienia. Każdy rósł niespiesznie. Stworzyłam pamiętnik tylko dla siebie. Zamiast liter stawiam krzyżyki. Dama będzie następną kartką.


Buziaki :)
20:18, porzeczkowa-ja
Link Komentarze (4) »
wtorek, 01 grudnia 2009
przed świtem
Jest szósta a ja mam przed sobą jeszcze dwie godziny pracy. Po tym, jak zdam dyżur, pokręcę się trochę po domu, pewnie o dziewiątej położę się spać i wstanę gdzieś po drugiej. Resztę dnia spędzę jako zombie. Widzę, jak powoli zapalają się światła w oknach, ludzie pewnie szykują się do pracy. Piją kawę, przecierają zaspane oczy, golą się, myją, nakładają makijaż... Ja czekam... Za godzinę obudzę syna, on też się pewnie w tej chwili przekręca na drugi bok, śniąc swoje marzenia. Mąż chrapie, nie dopadły go jeszcze troski dnia powszedniego. Pies też jeszcze nie chce spaceru, goni we śnie jakiegoś kota. A ja? Ja poprzestawiana całkowicie nie wiem, czy dzień, czy noc. Zasypiam, kiedy się rozwidnia, budzę, kiedy jest już zmierzch. Z przerażeniem patrzę, jak życie przecieka mi przez palce.
Za oknem sznur samochodów wiezie ludzi do pracy. Ciemno jeszcze, a oni już się spieszą do swoich fabryk, urzędów, sklepów. Wielkie ciężarówki zapakowane po brzegi chcą zdążyć przed porannymi korkami. Naprzeciwko moich okien jest przystanek. Grupka zaspanych ludzi już czeka na to, żeby w porannym ścisku dospać jeszcze te czterdzieści minut, bo tyle trwa dojazd do Warszawy. Za chwilę tylko zaparowane okna w autobusie będą świadczyć o tym, że jadą. Może ktoś rękawicą przetrze sobie kawałek szyby, ale i tak nic nie zobaczy, ciemno..., jeszcze noc nie poszła spać. A ja razem z nią.
O szóstej rano ciepłe łóżko to szczyt moich marzeń.
06:28, porzeczkowa-ja
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 23 listopada 2009
zezowata głupawka
Nuuuda, nic się nie dzieeeeeje :) Wpadam, żeby się pochwalić nowym Ptasiorkiem. Zezowaty wyszedł. I ten wymęczony Misiek też jest zezowaty. Takie już moje zezowate szczęście. Poloniści niech się łapią za głowy. Słowo "zezowaty" dominuje w tej notce.... Zezowatej, chciałoby się dodać :) Mam głupawkę, bo przede mną prawie trzy wolne dni. Do pracy dopiero w czwartek na noc. Jutro biorę się za Damulkę. Mam nadzieję, ze nie będzie zezowata :)))

A to Ptasiorek w wieeelkich butach


Buziaki :)
23:50, porzeczkowa-ja
Link Komentarze (2) »
środa, 18 listopada 2009
wrrrrr
Donoszę, że obraziłam się na blox. Napisałam najdłuższy wpis od kilku miesięcy, kliknęłam "publikuj" i wszystko zniknęło! To nie fair... Od dziś będę pisała w Wordzie.
Buziaki :)
01:23, porzeczkowa-ja
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 16 listopada 2009
Oprawione!
Pogoda nie nastraja do zbytniej aktywności. Jem, śpię, pracuję, siadam przy mojej Damie kiedy znajdę wolną chwilę. Nieczęsto się to zdarza ostatnio. Poza tym odbiło mi całkowicie i gram sobie w grę dla ośmiolatek. Mam wyspę na oceanie, sieję, zbieram, kolekcjonuję nowe zwierzątka, powiększam wyspę, czekam na kolejny poziom, żeby móc kupić nowe roślinki. Szaleństwo. Niech ktoś mnie kopnie bo coś chyba ze mną nie tak. Dziecinnieję?

Odebrałam moje obrazki do Pana Ramkowego. Ostrzegałam, że będę się chwalić, co niniejszym czynię. Ze względu na słabe światło fotki nie wyszły tak, jakbym chciała. O zrobieniu zdjęć bez lampy mogłam sobie tylko pomarzyć.

Magnolia


i Tygrys



Zdjęcie magnolii robiłam chyba milion razy i w dalszym ciągu nie udało mi się uchwycić prawdziwych kolorów. Ani ramka, ani podwójne pass, ani sam haft nie wyszedł tak, jak w rzeczywistości. Z tygrysem jest troszkę lepiej, ale to też nie to. Musiałabym chyba poczekać na mroźne, słoneczne dni, żeby udało się zrobić coś lepszego.

Uciekam, może podłubię troszkę Damy, wprawdzie dziś od 16 pracuję, ale chociaż troszkę bym sobie podziubała...

Buziaki
12:16, porzeczkowa-ja
Link Komentarze (5) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11
Dodatki na bloga
Dodatki na bloga
Dodatki na bloga