RSS
niedziela, 31 października 2010
motowariactwo
Przyjechałam z mojej wsi tylko na nocny dyżur, rano znów jadę. Ruch na drodze niespotykany. O tej porze w niedzielę wprawdzie jest trochę aut, ale przecież nie cały sznureczek, jeden samochód za drugim. Dziwię się kierowcom, którzy jak tylko wyrwą się z miasta dostają kociego rozumu. To, że się jedzie drogą wśród pól i lasów, a nie ulicą w mieście, nie upoważnia chyba do takiego zachowania, jakie ja dziś miałam okazję zaobserwować. Wyprzedzanie na podwójnej ciągłej, pod górę, przed zakrętem, hamowanie natychmiast po dokonaniu tego manewru dokładnie przed maską kolejnego samochodu. Nie znają drogi, nie wiedzą gdzie dziura, gdzie zakręt, gdzie roboty drogowe a jadą, jakby na te cmentarze to mieli zamiar się zameldować już na stałe, a nie tylko odwiedzić  groby bliskich. Ja tę drogę znam na pamięć, wiem, gdzie ktoś zginął, w które drzewo uderzył, gdzie za chwilkę zobaczę płonący znicz. Wiem, ile łez wypłakała moja teściowa kiedy jej syna zabił właśnie taki nieodpowiedzialny dupek. I po co tak gnać? Czy jak będę o jeden, dwa, no dobra - trzy samochody bliżej to naprawdę szybciej dojadę? Nie sądzę.
Ta notka to dlatego, że musiałam dziś milion razy hamować bo się jeden z drugim wciskał przede mnie, bo koniecznie musiał wyprzedzić, a z przeciwka oczywiście samochód za samochodem. Bo mi ktoś przed nosem hamuje z piskiem opon, bo mi zajeżdża drogę, bo nie cierpię chamstwa na drodze. Jutro jadę raniutko, zaraz po pracy, mam nadzieję, że ci "odważni" lubią sobie pospać.
17:48, porzeczkowa-ja
Link Komentarze (2) »
czwartek, 28 października 2010
Zawijasków część druga
Wczoraj była środa a więc termin bombkowy. Nie udało mi się skończyć zawijasków bo i czasu mam bardzo mało na przyjemności. Chciałoby się więcej, ale życie nie pozwala na przycupnięcie w fotelu z kanwą. Jestem dumna i z tego, co udało mi się przez tydzień dokonać.



Dziś zabrałam się za Damę, ale po tych zawijaskach to to jest koszmar w kratkę. Pięknie się haftuje jedną nitką, bez zmieniania co chwila niteczek, tymczasem DIM? Milion kolorów na każde 100 krzyżyków. Jutro termin pokazywania postępów na forum a ja raczej nie będę miała co pokazać. Dziś pracuję od 16 do północy więc nic z haftowania nie będzie. Może jutro coś mi się uda podziubać. Z drugiej strony to nasze wspólne haftowanie mobilizuje mnie do krzyżyków. Może dzięki temu w końcu uda mi się dobrnąć do końca tego haftu. Bardzo bym chciała.
A póki jeszcze mam chwilę wolnego idę po tamborek. Wykradnę sobie pół godzinki.
Buziaki :)
11:30, porzeczkowa-ja
Link Komentarze (4) »
sobota, 23 października 2010
dama w jej ogrodzie - po raz kolejny
Jak widzę podzielacie moje zdanie na temat łańcuszków. Wcale mnie to nie dziwi.... Dziś o dziwo nikt sobie o mnie nie przypomniał, a może to już koniec tego wysyłania? Wszak październik ma się ku końcowi i co się miało spełnić to się spełniło, a na kogo miały paść wszystkie plagi egipskie to już tego doświadczył?

Miałam się chwalić moją Damulką w niedzielę, ale zrobię to dziś bom akurat cyknęła fotkę. Niewiele przybyło od ostatniej odsłony mojego wiekopomnego dzieła, ale cały szal jest więc się chwalę.



Wiem, że to wygląda mało estetycznie, wymiętolone, przybrudzone ale nic nie poradzę, musi tak zostać. Będę prała po skończeniu bo jeszcze by mi się kolorki wyprały? Wolę nie ryzykować.

Buziaki :)
02:17, porzeczkowa-ja
Link Komentarze (2) »
piątek, 22 października 2010
Łańcuszki
Znacie łańcuszki? Rozsyłane nieprzytomnie przez znajomych? Na pewno je znacie. Mnie od trzech dni trafia szlag jasny i krew nagła zalewa z powodu jednego takiego SMSowego łańcuszka. Dostałam już kilkanaście wiadomości o tej samej treści. Coś że w październiku jest 5 piątków i 5 czegośtam i 5 owegośtam. I że jak się to wyśle do 5 osób to coś tam się zdarzy a jak się nie wyśle to się nie zdarzy albo się zdarzy coś okropnego straszliwie (wiem, wiem, że nadużywam słowa COŚ i SIĘ). No ale powiedzcie mi jak to jest. Nie odzywa się do mnie ktoś przez dwa lata, życzeń na święta nie przyśle, nie zadzwoni na imieniny aż tu nagle ... ŁAŃCUSZEK! Dziś dostałam SMSa od koleżanki z liceum z którą kontakt mi się urwał już dawno, od kuzyna którego nie widziałam i nie słyszałam wieki, od dwóch kuzynek... Smutno mi z tego powodu. To już nie chodzi o sam łańcuszek tylko o to, że ktoś ma mnie głęboko w nosie a przypomina sobie że żyję, kiedy już nie wie sam, komu by tu wysłać to badziewie. Jakieś to niesmaczne. Może pomyślicie, że robię problem tam, gdzie go nie ma. Wystarczy przecież wcisnąć "usuń wiadomość". A ja zamiast tego łańcuszka wolałabym SMSa o treści - cześć, co słychać, wszystko u ciebie w porządku, zdrowi jesteście? A jeśli już się kogoś "usunęło" z życia, to niech to będzie konsekwentnie i już.

Buziaki
03:13, porzeczkowa-ja
Link Komentarze (5) »
czwartek, 21 października 2010
Zawijaski
Za oknem mokro, szaro i jesień. Na szczęście mam mnóstwo miłych zajęć krzyżykowych i nie mam czasu martwić się pogodą. Zaczęłyśmy niedawno forumową zabawę we wspólne haftowanie. SAL to ma się nazywać więc niech będzie i SAL. Haftujemy śliczne świąteczne bombki. Wczoraj miałyśmy pierwszą odsłonę na forum a dziś można się już spokojnie pochwalić na blogu. Widzę, że większość moich forumowych koleżanek już to zrobiła więc i ja chcę :)


Strasznie fajne to zawijaski, jest ich całe mnóstwo i dobrze. Zawijaskom mówię zdecydowane tak. Haftuję na kanwie ze złotą nitką. Sztywne toto okrutnie, ale efekt bardzo mi odpowiada. Widzę już w myślach, jak to ślicznie będzie wyglądało jako dekoracja świąteczna.
Moją damulkę też haftuję, żeby nie było, że znów ją rzuciłam w kąt. W niedzielę się pochwalę postępami.

Buziaki
14:15, porzeczkowa-ja
Link Komentarze (2) »
czwartek, 07 października 2010
ostróżki
Troszkę mnie dziś nosi. Wszystko przez to, że posiałam gdzieś gazetkę z ostatnim wzorkiem z serii którą teraz haftuję nocami. Dawno temu wyszywałam ten kwiatek dla siostry mojego męża. Musiałam później gdzieś świetnie schować gazetkę a jak teraz chcę go wyszyć sobie, to nie ma, wcięło, diabeł ogonem przykrył. Wszystkie gazetki mam w jednym miejscu, leży tego cały stos a tej jednej nie ma. A tak się uparłam. Na razie przeszukałam mieszkanie, w sobotę jadę na swoją wieś, może jest tam?

No tak, w zapamiętaniu zapomniałabym wstawić fotkę ostróżek.



Z braku gazetki chyba sobie daruję nowy przerywnik bo ja to niby nocami miałam robić, a jak zaczęłam to i w dzień dłubałam zamiast zająć się Damą. Jeśli będę tak przerywać i przerywać to w życiu jej nie skończę.

Buziaki :)
20:06, porzeczkowa-ja
Link Komentarze (3) »
niedziela, 26 września 2010
grzybki i fuksja
Wróciłam właśnie z mojej wsi ukochanej. Wszystko co dobre, to się szybko kończy, a szkoda. Jutro znów do pracy.. Nie chce mi się. I to jak! Nie wyspałam się. Ja się nigdy nie wysypiam, kiedy w lesie są grzyby. Nie to, żebym wstawała szarym świtem, ale nie sypiam do dziewiątej. Rano kawka, potem kalosze na nogi, wiaderko w dłoń i ruszamy z mężem do lasu. Nie wiem, po jaką cholerę nam tyle grzybów, ale nie potrafimy sobie odmówić takiej frajdy. Zwykle bez aparatu biegam, ale tym razem zmusiłam męża do wykorzystania telefonu bo szkoda by było nie uwiecznić takich okazów.







Wierzcie albo nie, ale nawet teraz mi się buzia śmieje na widok tych borowików. Podgrzybki też fajne. I znaleźliśmy już kilka zielonych gąsek. To moje ulubione grzyby ale u nas ich maleńko. Pamiętam, że kiedy byłam dzieckiem, jeździliśmy specjalnie na gąski w okolice Puszczy Kampinoskiej. Mama jest mistrzem w ich zbieraniu. To nie takie łatwe jak się wydaje. Rosną zwykle w piasku i wcale ich nie widać. Trzeba szukać takich góreczek piaskowych, podłubać w nich nożykiem i liczyć, że tam są i czekają. Jeśli ktoś z okolic Mińska albo Warszawy zagląda na mój blog i zna takie miejsca gąskowe to proszę, napiszcie.

W ostatniej notce pisałam o fuksjach haftowanych nocą. Skończyłam a na następne nocne dyżury mam już następny obrazek z serii. Oprawię, kiedy zrobię już wszystkie. Na razie wyglądają tak:

Oprawa jednak daje niesamowity efekt. Bez ramki jakieś takie niedokończone.

Zmykam, bo Misiek jutro wyjeżdża na dwa dni na wycieczkę integracyjną. Musze przypilnować, żeby zapakował coś jeszcze oprócz słodyczy.

Buziaki :)
19:25, porzeczkowa-ja
Link Komentarze (4) »
czwartek, 16 września 2010
co u mnie?
Zaniedbałam ostatnio i bloga i forum i całkiem mi czas przecieka przez palce. Pracuję, jeżdżę na swoją wieś, pracuję, śpię, sprzątam, gotuję, pracuję, śpię... Łapię się na tym, że odsunęłam się od ludzi. Nie rozmawiam ze znajomymi, nie umawiam się, zamieniam się w dziwne stworzenie, takie nieco zautomatyzowane. Mam wstręt do komputera. Wyłączam go natychmiast, kiedy kończę pracę. Znajomi przestali pisać na GG bo nigdy mnie tam nie ma, na Skype jestem ale tylko kiedy pracuję a wtedy rozmowy odpadają. Dziwnie się robi. Muszę coś na to poradzić, bo niedługo całkiem zdziwaczeję. Od lipca umawiam się z kolegą z liceum i jego żoną i umówić się nie mogę. Miałam się spotkać z koleżanką z Forum, nie spotkałam się. Co jest?
Dobrze, że są grzyby, do lasu jeżdżę z przyjemnością, mogę nawet dwa razy dziennie. Mamy już 48 słoiczków zamarynowanych podgrzybków i 3 prawdziwków. U nas borowik to skarb, jakoś ich maleńko. Za to jaka radość jak się już takiego znajdzie. Wszyscy zazdroszczą :)
Misiek mimo moich obaw do szkoły chodzi chętnie, wstaje o przyzwoitej godzinie i chyba jest zadowolony. Tak przy okazji - Nerulko, masz rację, licea teraz są trzyletnie, natomiast nauka w technikum trwa cztery lata a młody poszedł właśnie do technikum. Idę dziś na zebranie i mam pietra, jakbym szła do pierwszej klasy. Kiedyś mój mąż przesiedział pół wywiadówki w zupełnie innej klasie. Zorientował się dopiero przy podpisywaniu listy. A ta szkoła ma jakieś dziwne oznaczenia klas. Nie ma I a, b, c. Michał chodzi do pierwszej TTi.. I weź tu kobieto zapamiętaj.

Robótkowo hmm.. w zasadzie ciągle to samo. Dama, dama, dama. Miałam przerywnik w postaci RR i wymianki letniej. RR niestety nie uwieczniłam, za to mam zdjęcie prezenciku wymiankowego. Zrobiłam zakładkę.


Ja od koleżanki z Forum dostałam prześliczny obrazek i masę innych śliczności



Oleńko bardzo Ci dziękuję, sprawiłaś mi ogromną przyjemność swoim prezentem. I te długopisy, i gorzka czekolada i herbatki. Wspaniała niespodzianka.

Zapomniałabym, oprócz Damy, nocami haftuję obrazek z fuksjami. Dama jest zbyt duża i zbyt skomplikowana na to, by pracować przy niej w nocy a czasem tak mi się dłuży czas... Dlatego fuksje - są nieskomplikowane i chociaż haftuję na czarnej kanwie przybywa szybciutko. Nie mam fotki, ale pewnie zrobię ją kiedy skończę, już niedużo zostało.

Buziaki :)
13:01, porzeczkowa-ja
Link Komentarze (1) »
czwartek, 26 sierpnia 2010
lato mi uciekło!
Tym razem uciekło mi troszkę więcej niż kilka dni. Właściwie lato mi umknęło. Nie mam czasu dosłownie na nic. Urlop nadszedł i minął. Było cudnie. Teraz znów kierat obowiązków.
Nie wiadomo kiedy minęły wakacje. Nawet się nie pochwaliłam, że dziecię moje jedyne dostało się do wszystkich szkół, do których składało papiery i to na czołowych lokatach. Wybrało sobie technikum. Dostał się do najlepszego ogólniaka w mieście ale stwierdził, że nie chce. No cóż, obiecałam sobie już kiedyś, że nie będę mu wybierała szkoły. Miał głos decydujący. A może to i dobrze? Zobaczymy za cztery lata. Jestem z niego dumna. Fajnie było widzieć jego nazwisko na tych wszystkich listach.

Robótkowo dalej to samo. Nic nowego. Zrobiłam w międzyczasie dwa ptaszki na RR forumowe i jeden prezent niespodziankę. Nie mogę jeszcze pokazać, cóż to takiego. Pochwalę się po tym, jak przestanie być niespodzianką.

Wpis króciutki, chciałam tylko przypomnieć, że jestem :) Więcej będzie zapewne we wrześniu.

Buziaki :)



07:06, porzeczkowa-ja
Link Komentarze (1) »
wtorek, 15 czerwca 2010
wieści
Znów mi uciekło kilka dni, sama nie wiem, kiedy. Niewiele się dzieje poza pracą. Najwięcej uwagi zajmuje mi teraz koniec roku szkolnego, oceny Miśka, nowa szkoła... Młody postarał się i chyba świadectwo będzie wyglądało ładniej, niż się tego spodziewałam. A nawet bardzo ładnie! W tym tygodniu będą już wyniki egzaminów gimnazjalnych i troszkę się denerwuję, chociaż mam nadzieję, że nie będzie bardzo źle. Taki już mam charakter. Zamiast myśleć - będzie wspaniale, to myślę - oj a co jeśli będzie źle? Sama sobie przysparzam zgryzot.
Poza tym zaczynam się martwić swoim zdrowiem. Od jakiegoś czasu mam problemy i nie bardzo wiem, z czym. Czy z wątrobą czy z żołądkiem? Po zjedzeniu niektórych potraw (najczęściej smażonych, ciężkostrawnych) puchnę i mam takie napadowe bóle żołądka. Pomaga Rapacholin. Więc wątroba chyba? Boję się, że załatwiłam się orzechami. Przez zimę zjadłam z 50 kilo, jak nie więcej. Odbiło się to na mojej wadze a dodatkowo właśnie chyba i na zdrowiu. Czas zacząć myśleć o tym, że nie wszystko mogę jeść. Nigdy wcześniej nie miałam podobnych problemów a tu proszę.
Robótkowo zastój. Nawet Dama leży. Po 4 nocnych dyżurach nie mam siły na nic. Zapisałam się na nową wymiankę na forum - mam czas do końca wakacji. Nie mam jeszcze pomysłu, ale coś tam wykombinuję.

11:23, porzeczkowa-ja
Link Komentarze (2) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11
Dodatki na bloga
Dodatki na bloga
Dodatki na bloga