Blog > Komentarze do wpisu
Żywot Kury Domowej
To już drugi dzień pędzę "żywot Kury Domowej". Weekend się nie liczył, bo odpoczywałam.

Wczoraj dopadłam do pokładów kurzu, zalegających grubą warstwą w miejscach z braku czasu odwiedzanych jedynie przy świątecznych porządkach. Odsunęłam nawet święty mężowski telewizor.
Znalazłam przepiękną pajęczynę (może to Heniutek za mną przylazł?). Niestety, w domu nie mam takiej tolerancji dla pająków jak w pracy. Wymiotłam i wyniosłam nadprogramowego domownika na balkon. Niech sobie mieszka gdzie indziej. U nas i tak jest sporawe zagęszczenie ludzi i zwierząt.

Zrobiłam czystkę w koszu na pranie. Już dawno nie było tam tak pusto. Jutro pewnie będę miała przez to sterty ciuchów do prasowania. Proszek do prania mi się skończył i tym samym przerwał moje szaleństwo. Jakbym uprała jeszcze cokolwiek, to musiałabym to porozwieszać po całym mieszkaniu, bo w łazience nie ma już ani odrobiny miejsca. Nie grzeją więc nie schnie.

Dziś zmusiłam męża do odsuwania mebli. On jest w ciężkim szoku. Żona szaleje ze ścierą i żąda wykonywania zupełnie niepotrzebnych w jego przekonaniu, rzeczy. A gdzie telewizorek, gdzie leniwe gotowanie w czasie wybranym przez siebie, gdzie zmywanie? Został odsunięty od kuchni i zdaje się, że ciężko to przeżywa. Co chwila mi tam włazi i usiłuje się czepiać. Nie słucham, amok trwa.

A właśnie! Kuchnia! Gotuję dziś rosół. Gar cały sobie wolniutko pyrkocze, a ja się zastanawiam, co mam zrobić z tej kury co to się tam gotuje. Ma ktoś może jakiś pomysł? Pierogi? Paszteciki? Krokiety? A może coś innego? Szczerze mówiąc, to ja raczej nie przepadam za takim wygotowanym kurzym mięskiem a szkoda wyrzucić. Suka ma alergię na kurczaka więc nawet jej nie zaproponuję, bo skończyłoby się to bieganiem na dwór co pół godziny. Nie odważę się, bo trzy, cztery razy to ja mogę zejść i wejść na to moje piąte piętro, ale nie kilkanaście przecież!

Co jakiś czas siadam sobie z robótką w ręku i strasznie mnie dziwi, że mogę to robić w ciągu dnia. Zgłupiałam z tego wszystkiego i robię na raz sweterek i tygryska.

Tak szczerze mówiąc, to ja chyba jeszcze nie dowierzam, że jutro, i pojutrze, i popojutrze nie muszę nigdzie iść. Chcę zrobić wszystko naraz. Jak mi minie to oszołomienie, to na pewno wpuszczę męża do kuchni i pozwolę sobie na nicnierobienie.

Taki żywot Kury Domowej jest całkiem niezły. Obowiązków nie brakuje, ale na razie to one mi się wydają szalenie atrakcyjne.

Znam siebie. Euforia szybko mi minie i zacznę tęsknić do pracy. Pewnie już za tydzień będę miała dość. Wtedy pomyślę o tym, co zostawiłam za sobą i na pewno poczuję się lepiej.

Teraz zmykam do biblioteki. Muszę w końcu nadrobić zaległości bo czuję niedosyt czytania. Kończę właśnie "Nazywam się Czerwień" Orhana Pamuka. Opowiem o wrażeniach, kiedy już dotrę do końca.
wtorek, 02 czerwca 2009, porzeczkowa-ja

Polecane wpisy

  • sylwestrowe pożegnanie

    Życzę wszystkim wszystkiego dobrego w Nowym Roku. Niech Wam się spełnią najskrytsze marzenia. To ostatni mój wpis na tym blogu. Postanowiłam z żalem pożegnać bl

  • poświątecznie, noworocznie

    Grudzień nie był dobrym miesiącem na prowadzenie bloga. Miałam, jak pewnie każdy, mnóstwo pracy. Czas, który zwykle przeznaczam na hobby musiał zostać spożytkow

  • 3

    Wczoraj byłam w kinie. Jak zwykle repertuar mało ambitny, tym razem "Maczeta". Kurczę, jak nie piła to maczeta, co ja się mam z tymi tytułami. Jak kto

Komentarze
2009/06/02 13:38:38
ja ci zazdroszcze normalnie tego czasu w nadmiarze
a jak juz ci ie znudzi bycie kura domowa to zapraszam do mnie
nie na blog tylko tak w realu
-
2009/06/02 14:01:35
Aga! z dziką rozkoszą! Ale byśmy się nagadały! Jak już tylko stanę się obrzydliwie bogatym człowiekiem, to na pewno się ode mnie nie opędzisz :)
-
fagusia
2009/06/02 20:35:50
porzeczkowa normalnie szalejesz :D potraktuj to jak baaardzo długie wakacje - jak pójdziesz do nowej pracy zatęsknisz do tej pracy - możesz też wpadać do Warszawki częściej na zakupki pasmanteryjne np. :) teraz masz na wszystko dużo czasu :)
pozdrawiam
-
brahdelt
2009/06/04 12:12:23
Fajnie być kurą domową, prawda? *^v^* Jak się zachce, to zawsze jakieś zajęcie można sobie znaleźć, ale jak nie trzeba codziennie wstawać o 7 rano, to życie jakieś takie przyjemniejsze! *^v^*
Dodatki na bloga
Dodatki na bloga
Dodatki na bloga